Taki mały może świętym być – niedzielne katechezy dla dzieci

W parafii na Tamce zainicjowano niedzielne katechezy dla najmłodszych. O zorganizowanie zajęć dopominali się sami rodzice. Na pierwszą katechezę zaprosiliśmy dzieci  w niedzielę, 18 października, po Mszy św. o g. 11.30. Ze względu na sytuację epidemiczną, informacje o kolejnych katechezach będą podane w przyszłości. Chcemy budować więzi w parafii, ale też przekazywać informacje o świętych, […]

W parafii na Tamce zainicjowano niedzielne katechezy dla najmłodszych. O zorganizowanie zajęć dopominali się sami rodzice. Na pierwszą katechezę zaprosiliśmy dzieci  w niedzielę, 18 października, po Mszy św. o g. 11.30.

Ze względu na sytuację epidemiczną, informacje o kolejnych katechezach będą podane w przyszłości.

Chcemy budować więzi w parafii, ale też przekazywać informacje o świętych, często młodych, którzy zawarli trwałą przyjaźń z Jezusem od najmłodszych lat – zapowiedział przed pierwszą katechezą ks. Mirosław Kreczmański, proboszcz parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus na Tamce.

Zajęcia prowadziła mieszkająca na terenie parafii Agnieszka Kania, nauczycielka języka angielskiego, hiszpańskiego i religii. – Na spotkaniach będę pokazywać, że święci to nasi przyjaciele w drodze do nieba. Nie muszą to być księża ani siostry zakonne żyjący kilkaset lat temu. Mamy wiele przykładów młodych ludzi żyjących współcześnie, niejednokrotnie mało znanych, którzy zostali beatyfikowani. To są święci mieszkający blisko nas, prowadzący normalne życie, chodzący do szkoły. Jednocześnie przez życiorysy świętych będziemy nakierowywać się na Eucharystię, miłość do Boga i drugiego człowieka – powiedziała.  

Pierwsza katecheza była poświęcona beatyfikowanemu dzień wcześniej 15-letniemu  internaucie Carlowi Acutisowi. – Jego rodzice byli Włochami, ale Carlo urodził się w Londynie. Miał więc dwie ojczyzny. Grał na saksofonie. Chodził codziennie do kościoła na Msze św. i regularnie się spowiadał. Adorował Jezusa w Najświętszym sakramencie. Eucharystię nazywał autostradą do nieba. Stworzył stronę internetową o cudach eucharystycznych. Jak wrócicie do domu, to możecie jej z rodzicami poszukać – opowiadała Agnieszka Kania. A gdy dodała, że przed śmiercią Carlo powiedział, iż nie zmarnował ani minuty życia na rzeczy, które nie podobałyby się Bogu, dzieci były bardzo zdziwione.

Były też bardzo zadowolone z katechezy: – Pani przyniosła boomboxa i na początku i na końcu śpiewaliśmy piosenkę Arki Noego „Taki duży, taki mały” z pokazywaniem. Były też cukierki. I pani jest miła. Będę chętnie tu przychodziła – mówiła po zajęciach Klara Zajączkowska, uczennica IV klasy.

Pozytywne wrażenie po spotkaniu odnieśli też rodzice. – Mój syn Bruno wyszedł szczęśliwy z katechezy. Pani prowadząca jest bardzo sympatyczna.  Ma coś w sobie takiego, że się jej ufa od razu. I widać, że jest bardzo zaangażowana w prowadzenie zajęć – powiedziała Karolina Tkaczyk. I zaraz dodała: – Przyszliśmy na katechezę, bo bardzo lubimy aktywne działanie w Kościele. Jesteśmy też zaciekawieni świętymi. Poznawanie w grupie rówieśniczej ich życia jest dodatkowo przyjemne. Katecheza parafialna to miejsce, gdzie można pogłębić swoja wiarę i wiedzę. I jak to się okazało po pierwszych zajęciach jest to możliwe w bardzo ciekawy sposób. Ważne jest też to, że nawiązujemy relacje we wspólnocie kościelnej.

Na pierwsze zajęcia przyszło kilkoro dzieci.  – Moje córki chodzą do prywatnej szkoły katolickiej poza parafią. Starsza uczy się w IV klasie, a młodsza jest pierwszakiem. W  klasach 1-3 dzieci mają zapewnione zajęcia biblijne w szkole. Religię organizują sami rodzice i tak się złożyło, że w IV klasie w tym roku nie powstały zajęcia z religii. Traktuję więc katechezy w parafii jako substytut religii szkolnej. Dodatkowo katecheza jest szansą dla córek poznania dzieci z parafii – mówi Marta Krasny.

Docelowo, w czasie kiedy dzieci będą uczestniczyć w katechezie, rodzice będą mogli pogawędzić przy herbacie. Na razie pandemia pokrzyżowała te plany. – Kiedy mieszkałam w Hiszpanii widziałam, ze w niektórych parafiach dzieci miały swoje katechezy niedzielne, a w tym samym czasie rodzice spotykali się na wykładach dla dorosłych, a czasami gawędzili przy ciasteczkach. To było bardzo integrujące – przyznaje Agnieszka Kania.

Kilka zdjęć z wydarzenia można obejrzeć klikając tutaj.